10 sierpnia

I znowu jesteśmy na walizkach


Podróże... Dawno, dawno temu jeździłam na wakacje rodzinne do Bułgarii. Kilka tygodni na kempingach, noclegi w przyczepie, to była przygoda. Przyszedł i czas na polskie góry. Później coraz dłuższe wycieczki i wyprawy ze znajomymi, prawdziwie studenckie, z minimalnym budżetem, ale mnóstwem przygód.


Później podróże już z L. Szybko zmieniła się też sytuacja, mieliśmy już trochę więcej pieniędzy, ale za to urlop w pracy mocno ograniczony. Też można było. W piątek do pracy ciuchy górskie w reklamówce, plecak w przechowalni na Dworcu Centralnym. Po wyjściu z biura szybki bieg na dworzec i znowu jesteśmy w trasie. Nawet do Ameryki Południowej wyjeżdżaliśmy nie z domu, ale  jak zwykle, prosto z biura bieg, tym razem jednak nie na dworzec, ale na lotnisko.

Aż tu któregoś dnia zostaliśmy rodzicami... W pierwszych tygodniach życia Maluszka, w czasie spacerów po Lesie Kabackim, odbyliśmy wiele gorących dyskusji na temat dalszych podróży. I wniosek był jeden: z dzieckiem też da się podróżować, ale łatwiej chyba będzie pomieszkać trochę w innym kraju i zwiedzać okolice bliższe i dalsze, a później w kolejnym kraju...

Chwilę to trwało, w końcu trzeba zmienić całe swoje życie, ale udało się. W międzyczasie  m.in. zwiedziliśmy Islandię z rocznym Maluszkiem.

I tak właśnie, po 2,5 roku poznawania Barcelony, Katalonii i Hiszpanii, bogatsi o 1,5 roczną Maluszkę, przeprowadzamy się do Holandii.

Pobyt w Hiszpanii był świetnym doświadczeniem, ale przecież to nie koniec podróżowania :) O naszych katalońskich eksploracjach poczytać można na blogu Barcelona z dzieckiem

A teraz rozpoczyna się nasza podróż po Beneluksie. Zapraszam do odwiedzania tego bloga :)

1 komentarz:

  1. Macie bardzo wielki zasób doświadczeń i ciekawe życie, choć pewnie też niełatwe ze względu na przeprowadzki i potem klimatyzowanie się w różnych krajach. Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger