09 grudnia

Holenderski Benidorm




Czy istnieje nadmorskie architektoniczne piekło? Moim typem jest hiszpański Benidrom. Piękne śródziemnomorskie wybrzeże, góry, błękit morza, a ponad tym wszystkim wznosi się dżungla chaotycznie ustawionych szkaradnych drapaczy chmur. To trzeba zobaczyć! Hiszpanie nazywają często tą miejscowość "Beni Yorkiem".


Cóż, niestety Holandia też ma swoją wersję Benidormu. Takie miałam skojarzenia w czasie wizyty w Scheveningen.

Pierwszy raz do tej nadmorskiej dzielnicy Hagi trafiłam kilka lat temu. Byłam na konferencji w centrum miasta i wieczorem zapakowano do autokaru wszystkich uczestników i przywieziono na kolację do restauracji usytuowanej na końcu molo w Scheveningen. Wrażenia były pozytywne: w ciemności widziałam światła nabrzeża, restauracja nad wodą. Czemu nie?

Niedawno Scheveningen ujrzałam w świetle dziennym. Nadmorskie budynki - koszmarne betonowe klocki, a ilość kiczu przypadająca na metr kwadratowy jest imponująca.









Plaża szeroka i ładna, natomiast promenada oszpecona jest niezliczoną ilością barów oferujących najróżniejsze odmiany smażonych przekąsek. Molo istnieje nadal, ale swoim pustostanem raczej szpeci niż zdobi. W październiku bowiem zostało zamknięte, gdyż nie spełnia norm przeciwpożarowych.




Zdecydowanie najmocniejszym punktem wizyty w Scheveningen, poza widokiem morza, jest zakątek przy muzeum Beelden aan Zee, gdzie amerykański rzeźbiarz Tom Otterness osadził całą grupę uroczych ludzików z metalu.














Nasze dzieci zainteresowały też plakaty Sea Life. No cóż, na folderach reklamowych obiekt ten wygląda prawie jak akwarium w Barcelonie i Lizbonie, a w rzeczywistości to chyba tylko ich miniatura. Cena biletów wstępu za to chyba taka sama, my więc zrezygnowaliśmy ze zwiedzania (16 euro dorosły, 12,50 dziecko).

Na pocieszenie dodam, że Scheveningen nie zachwyca, ale już okoliczne wydmy jak najbardziej. Niedługo o nich napiszę.



View Larger Map

1 komentarz:

  1. Hej
    czyli udalo mi sie wejsc na molo hehe-bylam w kwietniu tego roku.Do Sea Life rowniez nie wchodzilismy, bo ceny sa nieco wygorowane jak na tego typu "impreze".W zasadzie w Holandii bylam drugi raz.Pozdrawiam rowniez z emigracji.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger