16 grudnia

Jak z tą ekologią?





Przed przyjazdem do Holandii wiele słyszałam o zielonym podejściu do życia. Rowery, segregacja śmieci, środowisko na pierwszym miejscu... Tego wszystkiego spodziewałam się po naszej holenderskiej przygodzie.


Rowery, owszem, są w powszechnym użyciu i istnieje fantastyczna infrastruktura. Gorzej już z pozostałymi elementami. Cały czas staram się segregować śmieci, ale nie jest z tym tak łatwo. W naszej miejscowości każdy ma dwa pojemniki na śmieci: zwykłe i organiczne i do tego nie mam zastrzeżeń. Ale już na makulaturę, plastiki i szkło mamy wspólne kontenery na całe osiedle i tu jest problem. Kosze są zawsze przepełnione, ja tęsknie wyczekuję kiedy odpadki zostaną zabrane, wtedy szybko łapię domowe pokłady makulatury i pędzę do kontenera, żeby sąsiedzi mnie nie wyprzedzili, bo za kilka godzin kosz znowu będzie przepełniony.

Ale to, co mnie szczególnie zaskoczyło, wręcz przygniotło (dosłownie) to ilości ulotek, które dostajemy codziennie do skrzynki na listy. Postanowiłam więc przeprowadzić mały eksperyment: przez 15 dni zbierałam wszystko, co dostaliśmy. I jakie są wyniki?







3450 gram!!!

Szybkie przeliczenia: 

czyli 7 kg makulatury miesięcznie

czyli 84 kg papieru rocznie! Papieru, który w momencie wyjęcia ze skrzynki od razu zostaje zaklasyfikowany do śmieci.

A w internecie czytam: 1 tona papieru to 17 ściętych drzew. Czyli wypełniając moją skrzynkę na listy ulotkami trzeba zużyć półtora drzewa rocznie.



Obok makulatury piętrzą się również w domu góry plastiku. Otóż w tutejszych supermarketach każde warzywo czy owoc jest starannie zapakowane: pomidory na plastikowej tacce, papryka każda oddzielnie zapakowana w folię, banany szczelnie zamknięte w plastikowej torebce... A co ze środowiskiem naturalnym???

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger