09 czerwca

Gouda, czyli u źródeł sera i nie tylko...




Widziałam już sporo holenderskich miast i miasteczek i trzeba stwierdzić, że wszystkie są do siebie zwykle bardzo podobne. Do Goudy ruszałam więc z nastawieniem, że skoro już mieszkam w Holandii, powinnam odwiedzić to sławne miasteczko. Entuzjazm był w stanie uśpienia.


I, co rzadko się zdarza w Niderlandach, byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Miasto, choć typowo holenderskie, ma w sobie to nieuchwytne "coś", co sprawia, że warto tu zajrzeć.

Centralnym punktem jest rynek, jeden z największych w Holandii. A na nim XV-wieczny ratusz i nieco młodszy Waag, czyli budynek, w którym kiedyś ważono sery. Ale to jeszcze nie jest to, dlaczego warto przyjechać do Goudy. Sery też oczywiście zakupić można świetne, ale to, co mnie zauroczyło to małe wąskie uliczki wokół rynku. Tam chwilami można się poczuć jak w dawnych czasach. Najbardziej urokliwe zakątki znaleźliśmy przy kościele Sint Janskerk. A propos, to najdłuższy kościół w Holandii.

Do Goudy dojechać jest bardzo łatwo, z Hagi pociągiem to 20 minut. Warto więc wybrać się na wycieczkę. I oczywiście bez zapasu pysznych serów wyjechać się nie da.





















2 komentarze:

  1. Dziękuje za podpowiedz; właśnie szukam,na życzenie córki- miasteczka/ miasteczek do zwiedzania i jest - Gouda z zakupem serów.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam, bardzo miłe miasteczko, a sklepów z serami nie brakuje :) W sezonie letnim na rynku raz w tygodniu (w czwartek) można zobaczyć tradycyjny targ serów.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger