01 lipca

To ile języków zna twoje dziecko?



Odkąd pamiętam zawsze słyszałam historie w stylu: rodzina X wyjechała z Polski do kraju A. Dziecko trafiło tam do szkoły, przez miesiąc nic nie mówiło w owej placówce, ale po miesiącu jak się rozgadało w języku A-skim, to ho ho. I to pełnymi zdaniami. Wersja druga tej opowieści, to rodzice z Polski wyemigrowali i ich mała pociecha urodzona zagranicą w wieku dwóch lat już biegle mówiła po polsku i w języku tubylców. 


Kiedy wreszcie ja stałam się bohaterką takich opowieści, bowiem z naszym półtorarocznym Maleństwem ruszyliśmy do Barcelony, z niepokojem patrzyłam na językowe poczynania naszej pociechy. Nie dość, że po miesiącu jeszcze nic nie mówił po hiszpańsku ani katalońsku, to po polsku jedynie wypowiadał kilka czy kilkanaście słów dźwiękonaśladowczych. I jak to się ma do mądrości ludowych, że to dziecko stanie się momentalnie naszym tłumaczem na emigracji? Nadal polegać musiałam na usłudze google translate.


Postępy lingwistyczne na szczęście nastąpiły, ale to nie do końca jest tak, jak w tych wszystkich ludowych twierdzeniach. Język to materia złożona, a stwierdzenie, że dziecko mówi biegle w tym czy innym języku stało się trudno. Bo w którym języku akurat wyraża swoje myśli, jeśli zdanie oparte na gramatyce hiszpańskiej buduje przy użyciu katalońskich i polskich słów? A żeby nasz eksperyment nie był zbyt łatwy przeprowadziliśmy się do Holandii, ale edukację dla dzieci wybraliśmy w języku angielskim.

Sprawę postanowiłam dokładniej zbadać. Najpierw amatorsko, teraz już akademicko zgłębiając tajniki lingwistyki. Wnioski są fascynujące, a często tak dalekie od wszystkich powszechnych twierdzeń i mądrości. Przede wszystkim język to zjawisko dynamiczne. Żaden język nie oprze się ciągłym zmianom, ale też i nasza umiejętność porozumiewania się tym czy innym językiem podlega zmianom. 

Jak można stwierdzić, że znamy ten czy inny język? Są trzy istotne komponenty: gramatyka, słownictwo i wymowa. Można znać wiele słów, ale bez struktur gramatycznych nie przekażemy zamierzonego komunikatu. Można zbudować poprawne gramatycznie zdanie, ale przy dużych uchybieniach w wymowie nie zostaniemy zrozumieni. 

O tym będę pisać też na tym blogu. Jako mama dwójki dzieci, które mają na co dzień kontakt z kilkoma językami (w ilu mówią - nie wiem, to zależy jak liczyć) z pasją pochłaniam kolejne książki o języku. To już moje kolejne studia, ale wcześniej nie wiedziałam, że można studiować z taką pasją :) I mam ochotę czasem podzielić się swoimi przemyśleniami.

Lingwistyka bardzo osładza mi pobyt w Holandii. Na co dzień tu płasko, szaro i mokro, ale, ale... od wczoraj mamy prawdziwe lato! Nawet lawenda w ogródku zaczęła mocniej pachnąć. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger