30 października

Kiedy zacząć uczyć się języka?



Dzisiaj powrócę do obszaru moich zainteresowań i studiów, czyli do języków. Temat jest dla mnie fascynujący, szczególnie od momentu, kiedy wyjechaliśmy z Polski. Codziennie mogę obserwować ludzi, którzy są jedno-, dwu- lub wielojęzyczni, a w domu obserwuję postępy lingwistyczne u dzieci. Mogę też spokojnie przeanalizować swoją znajomość języków, tzn. jak przebiegała nauka w zależności od wieku, kiedy zaczynałam się uczyć danego języka i jak to jest uczyć się języka obcego, ale w kraju, w którym jest on używany na co dzień. I to wiecznie żywe pytanie: "kiedy zacząć się uczyć?".



Wspominałam już o tym, że znajomość języka można rozłożyć na trzy elementy: słownictwo, gramatyka i wymowa. Jest też różnica pomiędzy nauką języka ojczystego (w lingwistyce oznaczanego jako L1) i dwujęzycznością (jeśli na co dzień używa się więcej niż jednego językach w określonych sytuacjach), a nauką języka obcego na lekcjach (tzn. kiedy nie używamy go do komunikacji na co dzień). 

Naom Chomsky stwierdził, że człowiek jest genetycznie "wyposażony" do nauki języka. Okazuje się jednak, że język nie przychodzi sam, czyli przyswaja się go poprzez kontakt z tym językiem. Jest kilka przypadków przeanalizowanych przez naukowców, kiedy dziecko nie miało kontaktu z językiem w pierwszych latach swojego życia. Często cytowany w literaturze jest tragiczny przypadek Genie, dziewczynki, nad którą przez 11 lat znęcał się jej ojciec. Była cały czas przez te lata zamknięta i nie miała kontaktu z innymi ludźmi. Dostawała tylko coś do jedzenia, ale nikt do niej nic nie mówił. Kiedy uwolniono ją z niewoli ojca, jej naukę języka bacznie obserwowali lingwiści. Podobne badania przeprowadzono również na osobach głuchoniemych, które w dzieciństwie były zaniedbywane i nie nauczono ich wcześnie języka migowego. 

Z powyższych badań wynika, że wiek ma bardzo duże znaczenie przy przyswajaniu i nauce języka. Właśnie, wprowadzono też rozróżnienie pomiędzy przyswajaniem a nauką języka. Przyswajać można język, jeśli jest się na niego wystawionym w codziennej komunikacji. A nauka języka to nauka, na kursie, w szkole, itp.

W przypadku przyswajania języka w zakresie wymowy wskazuje się na dużą zależność od wieku. Otóż dziecko jedynie do pierwszego roku życia słyszy wszystkie dźwięki (!). Ma to ogromne znaczenie szczególnie w przypadku języków tonalnych, gdzie bez umiejętności usłyszenia nie można dźwięku (tonu) odtworzyć. I tu ciekawostka. W przypadku dzieci, które wystawione są na co dzień na dwa lub więcej języków, to okno przedłuża się do trzech lat. Czyli np dwulatek, który wychowuje się w rodzinie niemiecko-francuskiej (zakładając, że rodzice mówią do niego w swoich językach ojczystych - L1) słyszy też tony w chińskim. Oczywiście granice wiekowe są uśrednieniem, bo spora jest też zależność od predyspozycji indywidualnych.

Kolejny element składowy języka, czyli gramatyka, jest również uzależniona od wieku przyswajania. Małym dzieciom nikt nie tłumaczy zasad gramatyki, odmiany przez czasy, przypadki, nie podaje im się listy wyjątków. Dzieci słuchają i są w stanie się nauczyć. Przykładem na to, jak dzieci "rozgryzają" zasady gramatyki jest właśnie nieregularna odmiana. Dzieci często odmieniają: "mam ręce" i "myślę o ręcach" (nie "o rękach", bo stosując dedukcję starają się zastosować zaobserwowaną zasadę). I w przypadku gramatyki, taka cudowna zdolność dziecka do jej nauki kończy się około siódmego roku życia. Później już coraz słabiej dziecko rozszyfrowuje zasady składni. Można się oczywiście ją opanować poprzez naukę zasad gramatyki, ale o jednym trzeba pamiętać. Bez przyswojenia jednego języka we wczesnym dzieciństwie, nauka gramatyki innego języka nie jest możliwa. Tak było w przypadku wspomnianej Genie. W wieku 11 lat nauczyła się wielu słów, ale gramatyki nigdy już nie opanowała.

I wreszcie słownictwo. Tu mniejsze znaczenie ma wiek. Oczywiście zdolność nauki nowych słów różni się u dziesięciolatka i siedemdziesięciolatka, w innych częściach mózgu są też nowa słowa zapisywane, ale trzydziestolatek też wielu słów może się nauczyć. Problem oczywiście może się zacząć, gdy trzeba je połączyć w zdania i prawidłowo wypowiedzieć, np po wietnamsku.

A co się dzieje z językami osieroconymi? Dziecko w wieku 3 lat chodziło do przedszkola duńskiego i w wieku 30 lat usiłuje powrócić do tego języka po 27 latach przerwy? Podobno z takiego osieroconego języka nie pozostaje wiele, jedynie nauka wymowy może być nieco łatwiejsza.

Co w takim razie z nauką języka obcego? Wszyscy teraz szaleją z zapisywaniem dzieci na kursy językowe już w żłobku, ale czy to ma aż takie znaczenie? Badania pokazują, że takie kursy do około 7 roku życia nie mają dużego wpływu na późniejsze osiągnięcia młodego człowieka w nauce języka. Po pierwsze, dzieci mają cudowną zdolność przyswajania języka, ale muszą być w otoczeniu, gdzie tego języka używa się do komunikacji. Czyli jeśli tylko pani nauczycielka powie "This is a bear" to dziecko może nauczy się tego jak wierszyka, na pamięć, ale nie będzie w stanie zapytać "Is this a bear?". Nie rozpracuje zasad gramatyki. A co do samych słówek, to nawet jeśli nauczy się przez cały okres nauki przedszkolnej 50, to jeśli zaczęłoby uczyć się w wieku 8 lat, to słówka to momentalnie nadrobi. Podobnie, jak z nauką pojęć z biologii u przedszkolaków. Można nauczyć ich "mitochondrium" czy "enzymy", tylko po co? Przecież i tak opanują to później na biologii. A wymowa? Żeby opanować ją we wczesnych latach życia dziecko też musi być wystawione na komunikację w tym języku. Istotne jest też to, że dzieci po 3 roku życia języka uczą się głównie od swoich rówieśników. Czyli większe znaczenie ma to, w jakim języku mówią koledzy, a nie nauczycielka.

Prowadzono też badania, czy dziecko jest w stanie nauczyć się języka z telewizji. Czyli np nie zna nic francuskiego (nie bawi się z małymi Francuzami), w domu mówi po polsku. I nic z tego. Aby dziecko nauczyło się języka, musi istnieć interakcja. Co najwyżej nauczy się kilku słówek, ale gramatyki czy wymowy nie przyswoi.

Może więc warto maluchom pozwolić w przedszkolu wybawić się za wszystkie czasy, a na naukę języka obcego przyjdzie czas w szkole. Ale wtedy już im nie odpuszczajmy! Języki są cudowne i potrzebne!

2 komentarze:

  1. Moim zdaniem im wcześniej oswajamy się z językiem tym lepiej. Nie musi to być od razu kucie słówek "na blachę", ale np. piosenki w innym języku, bajki, lecąca w tle telewizja czy pojedyncze zwroty... Wtedy szybko łapiemy bakcyla, a nauka idzie o wiele łatwiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście zgadzam się, że dzieci powinny oswajać się z językiem. Tylko nie powinno się ich zamęczać dodatkowymi kursami w wieku przedszkolnym. Jeśli ma zajęcia w godzinach przedszkolnych to ok, ale zapisywanie na zajęcia dodatkowe po przedszkolu nie rozwinie jego późniejszych umiejętności językowych, a może zamęczyć. Takie dziecko potrzebuje ruchu i w tym wieku to jest podstawą prawidłowego rozwoju mózgu. Jeśli sami uczymy dzieci piosenek i wierszyków to jak najbardziej ok.

    Podróże są bardzo ważne, bo dziecko wprawdzie nie nauczy się języka w czasie trzytygodniowego urlopu, ale zda sobie sprawę z istnienia wielu języków. Nagle z innym dzieckiem na placu zabaw będzie musiało znaleźć alternatywną drogę komunikacji. I to może sprawi, że później będzie widziało potrzebę nauki języków.

    Co do telewizji, to u przedszkolaków myślę, że im mniej tym lepiej.

    W każdym razie myślę, że przedszkolakom powinno się pozwolić na poznawanie świata, a nie zamęczać ich lekcjami. Na to przyjdzie później czas.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger