08 stycznia

Zamki nad Loarą z dziećmi


Wczorajsza aura była typowo jesienno-zimowa: szaro, ciemno i lało. Wyjątkowo sprzyjające warunki do rozwoju depresji. W takich okolicznościach w Holandii ulgę chyba mogą przynieść jedynie wspomnienia z wakacji, jakieś bajkowe krajobrazy, słońce, kwiaty i książę z księżniczką, którzy żyli długo i szczęśliwie. A skoro o bajkach mowa, to już tylko krok do zamkowej krainy nad Loarą. Dziś więc kolejna opowieść z cyklu: Jeśli nie Beneluks to...


Wyruszyliśmy w kierunku Loary samochodem i jak zwykle pominęliśmy szczegółową lekturę przewodników. Całe wysiłki skoncentrowaliśmy na znalezieniu dobrego noclegu. I jak to we Francji, dobry chambres d'hôtes to podstawa (coś zbliżonego do kwatery prywatnej czy B&B, ale oczywiście diabeł tkwi w szczegółach). Pracę domową odrobiliśmy dobrze, nasze miejsce noclegu było wspaniałe. I co najważniejsze, gospodarze na medal. Tak więc zamiast studiować Lonely Planet czy Pascala i chodzić za tłumem innych turystów, poprosiliśmy naszych gospodarzy o rekomendacje i porady dotyczące zwiedzania. Pani faktycznie w tej roli była cudowna. Codziennie o poranku zasiadaliśmy do śniadania wraz z innymi wczasowiczami (czy letnikami) przy ogromnym stole w jadalni. Pani gospodyni szczegółowo każdego wypytywała o wrażenia z dnia poprzedniego i planowała wycieczki na dzień bieżący.

Towarzystwo przy stole też było ciekawe. Była pani konserwator zabytków, która snuła opowieści o badaniach nad obrazem w pobliskim kościele. Najprawdopodobniej jest autorstwa Caravaggio, ale czy aby napewno? Był też młody Kanadyjczyk, który przez dwa miesiące zwiedzał Europę... Opowieści było wiele.

Wracając jednak do zamków nad Loarą, odwiedziliśmy z dziećmi kilka, a oto miejsca, które obejrzeliśmy za radą naszej gospodyni:

Zamek w Montrésor
Kiedy nasza gospodyni poradziła nam ten zamek, nie skojarzyła, że jesteśmy Polakami. Powiedziała po prostu, że to piękne, spokojne miejsce i urocza wioska wokół. To wszystko prawda, a do tego zamek w XIX wieku został zakupiony przez Branickich, a obecnie należy do rodu Rejów. Ekspozycja składa się głównie z polskich pamiątek.








Zamek w Ussé
Zamek jak z bajki. I tu właśnie Perrault napisał Śpiącą królewnę.






Zamek de Rivau
Dla nas zdecydowanie nr 1! Przepięknie wyremontowany, otoczony tajemniczym ogrodem, kryje bardzo dużo atrakcji dla dorosłych i dzieci. 








Zamek Montpoupon
Ładny, spokojny, ale nie wyróżnia się bardzo na tle okolicznych obiektów.




Zamek Chenonceau
Jeden z symboli Doliny Loary. Piękny, ale jak każdy symbol we Francji, oblegany przez tłumy wycieczek autokarowych. Liczba odwiedzających porównywalna z Disneylandem. Ja wolę jednak bardziej kameralne miejsca, gdzie mogę się cieszyć widokami, a nie tłoczyć wśród aparatów, smartfonów, iPadów.




1 komentarz:

  1. Widziałam, te, które wymieniłaś, poza Montresor i to muszę nadrobić, dzięki za informacje. W lipcu ruszamy na pieszą włóczęgę z dziecmi, od BB do BB wlasnie w tych rejonach, zobaczymy jak nam pójdzie

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Cały ten Beneluks... , Blogger